27 grudnia 2016

Czas start!

Zapowiadało się, że dzisiejszy dzień spędzę leniwie zerkając przez okno na to,co się dzieje na dworze. Nic bardziej mylnego. Życie przecież pisze różne scenariusze i często płata nam figle i takim oto sposobem znalazłam się tutaj. W pracy. z jednej strony cieszę się, bo podreperuje już mocno nadwyrężony budżet, z drugiej zaś wolałabym odpocząć w ramionach ukochanego mężczyzny. Kobiecie ciężko dogodzić,prawda?

Długo zastanawiałam się o czym napisać pierwszy post na blogu, jak zainteresować większe grono czytelników i ich do siebie przyciągnąć. Pisanie sprawia mi wiele radości i pozwala się odprężyć, ponieważ nie mam zbyt dużo wolnego czasu. W ciągu tygodnia studiuje, w weekendy pracują i rzadko kiedy mam chociaż jeden dzień wolnego. W wieku 18 lat zadeklarowałam, że będę poważnym dorosłym człowiekiem, który będzie zarabiał na siebie, żeby odciążyć rodziców. Tak też się stało. Z perspektywy czasu, gdy przypomnę sobie jak wyglądały moje poszukiwania pracy chce mi się śmiać w głos,a z drugiej strony drżę ze strachu. Rozesłałam CV i w krótkim czasie otrzymałam zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Stanowisko? Ankieter. Wtedy miałam zupełnie inne wyobrażenie o tym jak taka rozmowa wygląda. Dwie minuty w gabinecie i dostaje propozycję,że mogę tego dnia pojechać z dziewczynami i zobaczyć na czym taka praca polega. Wyjazd do miasta oddalonego o ok.100km. Nie pokażę nikomu,że trochę się boję, poza tym zależało mi na tym, żeby zacząć zarabiać. Telefon do taty, podaje,gdzie dokładnie jadę i o której mniej więcej wrócę. Podziwiam rodziców za to,że z takim spokojem przyjęli moją decyzję i zarazem dziękuję za to, że pozwolili mi zrobić taką głupotę,bo dzięki temu drugi raz nie podjęłam tak nieodpowiedzialnej decyzji. Na czym polegała praca? W skrócie można opisać to tak: chodzimy po parkingu dużych supermarketów pod pretekstem przeprowadzenia ankiety. Zaczepiamy ludzi, prosimy,żeby udzielili odpowiedzi na zadane pytania po czym przechodzimy do punktu kulminacyjnym tego przedstawienia! ,, Dziękuję za wzięcie udziału w ankiecie i dzisiaj mam dla Pani/Pana świetną ofertę! Tylko dzisiaj,specjalnie dla Pani/Pana obowiązuje promocja na fantastyczne francuskie perfumy! 30 złotych za flakonik!". (W tym momencie pozostaje mi żałośnie pokręcić głową...). Oczywiście to nie koniec promocji. Drugi i następny flakonik jeszcze taniej... Spaliłam twarz na słońcu. Dowiedziałam się tak cennych rzeczy jak m.in. uciekać, gdy pojawi się na parkingu policja, poznałam "nowe techniki sprzedaży". Mimo upływu lat nie mogę wybaczyć sobie tego, że w mojej obecności dziewczyna zmusiła do zakupu tego bubla Pana chorego na stwardnienie rozsiane, któremu pieniędzy nie wystarczało na leki,a ona wykorzystała jego naiwność. Jak łatwo się domyślić pracy nie przyjęłam. Wtedy też zrozumiałam jedną istotną rzecz. Nie potrafię wykorzystywać czyjejś niewiedzy. Naiwności. Chcę pomagać, nie szkodzić. Uświadamiać. 

Więc... Zaczęłam pracę w call center jednej z większych sieci. Wytrzymałam 3 miesiące. NIGDY WIĘCEJ!!! To nie moja bajka. Składanie ofert, które nawet na tamten czas były słabe, sprawiło, że po prostu siedziałam tam, mowilam to, co kazano mi mówić i ucinałam szybko rozmowę. Nie naciskałam na nikogo. Nie zmuszałam. Beznadziejny pracownik,co? Niestety nie potrafię robić tego, co kłóci się z moimi poglądami. Jestem typem człowieka, który często zapomina o sobie walcząc o to,aby komuś żyło się lepiej. Dlatego robię co mogę i pomagam tak jak mogę. 

Po call center miałam przerwę na pierwszy rok studiów. Długo nie wytrzymałam. W czerwcu 2014 roku podjęłam pracę na... Stacji benzynowej! Miło wspominam ten czas. Tam poznałam moją miłość! Niestety po 6 miesiącach musiałam zrezygnować, ponieważ mój organizm już nie dawał rady funkcjonować bez snu. Potrafiłam kończyć dwunastogodzinną zmianę o 7 rano i jechać na 8 na zajęcia. Po kilku miesiącach w sumie jeździłam na uczelnię ... Pospać. Dlatego tego samego dnia, gdy minął mi okres wypowiedzenia zaczęłam pracę w sklepie i tak już jestem tutaj dwa lata. Nie żałuję!
Zresztą od dziecka bałam się tego, że mogłabym być złym człowiekiem. Dlatego wybrałam studia prawnicze, żeby chociaż trochę zminimalizować zło, które pojawia się praktycznie od razu, gdy tylko się zapomnimy. 

4 komentarze :

  1. Świetny tekst! Ja również pracowałam i studiowałam, i podobnie jak Ty zdarzało mi się jechać na zajęcia prosto z pracy;) piękne czasy to były:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda. Mimo, że czasami czuję już zmęczenie, a nawet złość, że brakuje mi czasu, to na tyle przyzwyczaiłam się do tego pośpiechu, że gdy tylko mam za dużo wolnego robię się nerwowa i chcę wracać do pracy 😂

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj kobieto, doskonale Cię rozumiem. Po pierwsze dlatego, że także pracowałam w CC. Wytrzymałam 2 miesiące. Wciskanie ludziom cudownych ubezpieczeń, które moga ochronić ich na wypadek nieszczęśliwego wypadku, to cios poniżej pasa. Najbardziej było mi szkoda tych starszych Pań, które się na to nabierały... Poza tym wiele ludzi było tak ordynarnie niekulturalnych, że jakby siebie słyszeli po odsłuchaniu nagrania to już chyba nigdy nięcej nie odebrali by telefonu. Po drugie, marne zarobki, ciagły hałas i masa stresu. Tez kocham pisać, słowa wylewam na klawiaturę, jak najlepszy barista kawe do porcelanowej filiżanki. I nie jestem w tym aż tak dobra, ale ważne, że robię to co kocham. Pomyśl nad wydaniem ksiązki, bo masz duże zadatki. :) I jeszcze jedno, widac, że piszesz dla siebie, a nie pod ludzi!

    OdpowiedzUsuń
  4. […] pieniądze tylko dla siebie, nie musząc prosić. Praca popłaca. Jak możecie się dowiedzieć z tego postu mój pierwszy wybór w kwestii wyboru ówczesnego pracodawcy nie był dla mnie dobry, więc […]

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że tu jesteś i będę wdzięczna, jeżeli zostawisz pod tym wpisem komentarz.
Miłego dnia!

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.

Designed by Blokotek. All rights reserved.