lutego 27, 2017

Recenzja książki Helen Fielding ,, Bridget Jones. Szalejąc za facetem"

Z napisaniem tej recenzji naprawdę zwlekałam. Dlaczego?

Historię Bridget Jones zna praktycznie każdy. Nawet jeśli nie oglądał żadnego filmu, ani nie czytał książki. Historia szalonej blondynki, która kojarzy Nam się z Renee Zelweger zawładnęła sercem wielu kobiet. Osobiście nigdy nie czułam parcia na zapoznanie się z twórczością Helen Fielding, natomiast miałam okazję być w kinie na filmie Bridget Jones. Dziecko i nie ukrywam, bawiłam się świetnie. Raz popłakałam się ze śmiechu!

Mimo, iż lubuję się w kryminałach, w przerwie między sesją a następnym semestrem zdecydowałam się kupić tą pozycję. No bo skoro film mi się podobał, to książka też mi się spodoba, nie? Tsaaa... Nic bardziej mylnego.

Niestety rozczarowałam się totalnie. Ogólnie czytamy coś w rodzaju dziennika, czasami czytamy wpisy z kilku dni od rząd, a czasami występują jakieś przerwy. Nie ukrywam, iż była to dla mnie nowość i wydaje mi się, mimo wszystko, ciekawym sposobem na napisanie książki.

Na wstępie, po przeczytaniu kilku stron, nie przypadł mi do gustu sposób w jaki pisze ta autorka. Totalnie nie w moim stylu. Mimo, że czytało się dość szybko i momentami książka potrafiła wciągnąć, to (delikatnie mówiąc) męczyłam się z nią. Bardzo. Pod koniec zależało mi już tylko na tym, żeby ją jak najszybciej skończyć i zacząć kolejną książkę.

Mając jakąkolwiek wiedzę na temat życia, jakie prowadziła Bridget, spodziewałam się, iż spotkam się z jednym (lub kilkoma) romansami. Nie myliłam się. To co najbardziej nie spodobało mi się w tej książce to sposób prowadzenia się Bridget. Nie chodzi o to, że było to źle przedstawione. Po prostu kłóciło się to z moimi poglądami. Często szukam cech wspólnych między fikcją literacką a prawdziwym życiem i nie ukrywam, nie wytrzymałabym z kimś takim. Jej postać niesamowicie mnie irytowała. Mam nadzieję, że to nie będzie "spojler", ale 51-letnia Bridget, matka dwójki kilkuletnich dzieci, która przez większość swego czasu skupia się na sobie, na tym, żeby sobie "ulżyć", spożywać wino, jedząc wiecznie tarty ser, przesadnie narzekając na swoje życie, uganiając się za "chłopaczkami", wiecznie spóźniając się (mimo posiadania praktycznie ŻADNYCH obowiązków), wynajętą nianię (nadal w gruncie rzeczy nie bardzo wiem po co. Taki styl wyższych sfer?) doprowadzała mnie chwilami do szału. Nie wyobrażam sobie takiej kobiety w realnym życiu. Nie, nie, nie!

Styl życia tej kobiety nazwałabym rozwiązłym. Szczerze nie znoszę takiego sposobu prowadzenia się i nie wiem co podkusiło mnie do tego, żeby sięgnąć po tą książkę. Chyba sam diabeł!

Ta recenzja jest krótka, nie wiem jak bardzo wartościowa, ale ja nauczyłam się jednego. Nigdy więcej nie sięgać po książki tej autorki (chyba, że będę chciała popełnić książkowe samobójstwo). Pozostanę jednak przy moich książkach. Sama się sobie dziwię, że nie osiwiałam w trakcie czytania, bo jeszcze żadna książka tak bardzo mnie nie wkurzyła i nie wywołała tak wielu skrajnych emocji. Osobiście nie polecam.

Aha! Daj znać czy ten wpis Ci się spodobał, co sądzisz o książkach tej autorki i co uważasz o Bridget!

17 komentarzy:

  1. Mnie również ta książka nie przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz mnie zaintrygowałaś, chyba przeczytam i zobaczę czy rzeczywiście taka słaba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ogolnie nie przepadam za czytaniem ksiazek ale ta jest jakas dziwna i sie z Toba zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lubię Bridget Jones ;) Książek jeszcze nie czytałam ale filmy są jak najbardziej spoko :) Fajny blog ! Zapraszam na bloga siostrzeńca mojego chłopaka --> http://bartollandia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bridget znam tylko z filmów. I widzę że tak zostanie. Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  6. Bałam się już, że to ze mną jest coś nie tak i nie dostrzegłam kunsztu tej autorki 😁. Uff! Całe szczęście jest ktoś,kto podziela moje zdanie :P Dziękuję! 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Zachęcam! Jeśli przeczytasz koniecznie podziel się ze mną swoją opinią 😊

    OdpowiedzUsuń
  8. Warto przekonać się do czytania książek :) Poza tym,że przede wszystkim rozwijają one wyobraźnię i kreatywność, to ponadto uczą nas m.in. poprawnego pisania,ortografii,interpunkcji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Awww, dziękuję! Tak, filmy są świetne,ale książka strasznie się zawiodłam... Mimo wszystko sięgnij po tą pozycję! Może przypadnie Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Służę pomocą! Ja chyba też pozostanę przy filmach. Ta książka trafia na moją czarną listę. Niestety...

    OdpowiedzUsuń
  11. hahaha jejku nie sadzilam ze w koncu poznam kogos kto nie przepada za Bridget Jones :P mam dokladnie tak samo jak Ty! Zdecydowanie draznia mnie postacie ktore caly czas uzalaja sie nad soba :P podoba mi sie twoj punk patrzenia na swiat, swietny blog zabieram do ulubionych :)
    zapraszam do mnie na posta o zyciu w NYC :)
    https://brbadventures.wordpress.com/2017/02/16/the-50-things-i-love-about-new-york-city/
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję! Cieszę się,że spodobał Ci się mój wpis i zapraszam na następne :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja również sama nie przepadam za Bridget Jones. Nawet tego filmu nie oglądałam i nie zamierzam. Niczego nie żałuję :) a recenzja świetna!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję! Jak będziesz miała kiedyś okazję to rzuć okiem na film. Są naprawdę zabawne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ogólnie rzecz biorąc nie przepadam za Bridget, wiec nie mogę się wypowiedzieć, ale celuje w Twój dobry gust i na pewno nie przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahahaha 😂 Chyba obie lubimy inną literaturę, więc istnieje duże prawdopodobieństwo,że i Tobie mogłaby nie przypaść do gustu :P

    OdpowiedzUsuń
  17. […] powinnam Was powitać chyba niczym Bridget Jones dzierżąc w swej dłoni lampkę wina, ale obejdzie się bez niego […]

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że tu jesteś i będę wdzięczna, jeżeli zostawisz pod tym wpisem komentarz.
Miłego dnia!

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.

Copyright © 2016 Dystyngowana Panna Blog , Blogger