maja 16, 2017

Tusz do rzęs L'oreal Double Extension



Dobrze wiesz,  jak ciężko jest nie raz znaleźć odpowiedni tusz. Często ograniczają Nas fundusze, ponieważ nie chcemy wydawać kosmicznych sum nie mając pewności, czy ten, który wybrałyśmy  spełni nasze oczekiwania. Zawsze bardzo ciężko jest mi wybrać tusz do rzęs i pod tym względem jestem problematycznym klientem, gdyż zwracam uwagę na wiele szczegółów.

Naprzeciw moim oczekiwaniom wyszło Origoletto, które w asortymencie posiada tusz L'oreal Double Extension. Jesteś ciekawa jak się u mnie sprawdził i czy tym razem obyło się bez rozczarowań?

Ten kosmetyk znajdziemy w pięknym złoto-białym opakowaniu ze złotymi napisami. Prezentuje się naprawdę świetnie! Zwracając uwagę tylko na ten aspekt odnosi się wrażenie, że to produkt z wyższej półki. Nic bardziej mylnego. Na stronie http://origoletto.pl/pl/p/LOREAL-DOUBLE-EXTENSION-TUSZ-DO-RZES/509 możecie nabyć go już za 29.99! Jak dla mnie cena nie jest wygórowana i przede wszystkim recenzowany produkt jest wart tych pieniędzy. Warto także podkreślić, że kształt idealnie wpasowuje się w dłoń, mimo iż chwilami opakowanie wydawało mi się większe od tych, których używałam dotychczas.




Mam nadzieję, że jest to dla Ciebie widoczne, gdyż biała buteleczka oznaczona jest numerem 1. Skrywa ona w sobie bazę z serum, które stymuluje wzrost rzęs. Podczas codziennego używania na początku nakładamy bazę, która zawiera w sobie włókna pochodzenia roślinnego i ceramidy R. Producent zakłada, że dzięki temu połączeniu rzęsy optycznie się zagęszczą i wydłużą, przy czym będzie to wyglądać naturalnie. Czy tak jest? Jest! Już po kilku pierwszych ruchach rzęsy stają się widocznie dłuższe niż naturalnie, ponieważ baza dokładnie otula każdy włosek, na którym osiadają owe włókna.




Kolejnym krokiem jest użycie tuszu, zamkniętego w pojemniczku z numerem 2. Nakładamy go na bazę i już! Czarny kolor jest bardzo intensywny i doskonale kryje, dzięki czemu nie musisz martwić się o to, że przebije gdzieś białe serum. Warto nadmienić, że to mój pierwszy tusz, który się nie kruszy, ani nie rozmazuje. Jestem wniebowzięta, ponieważ niejednokrotnie męczyłam się z zatartymi oczami przez to, że tusz się osypywał. Tutaj nie zauważyłam tego problemu,a używam go codziennie od kilku tygodni.

Przejdźmy teraz do szczoteczki! Na ten aspekt zawsze zwracam szczególną uwagę.

 Jak widzisz obie części mają takie same szczoteczki. Uwielbiam je! Są idealne, ponieważ nie są ani za grube, ani za chude. Końcówkę wygodnie trzyma się w dłoni i dzięki takiemu kształtowi można dokładnie pomalować rzęsy. Ja nienawidzę takich cienkich szczoteczek z silikonu. Dla mnie są niepraktyczne i niejednokrotnie, gdy chciałam wytuszować rzęsy tuż przy powiece, drażniłam ją ostrymi wypustkami. Ważne jest również to, że nie powstają grudki, które często doprowadzały mnie do szału. Ilość produktu jaką odmierzają, jest optymalna, poprzez co nie jesteśmy w stanie ubrudzić okolic oczu tuszem (Ty też często brudzisz tuszem nos? :D). Rzęsy są naprawdę dokładnie rozczesane i prawdopodobieństwo, że się skleją sięga niemal zera, a jak wiemy te, które przypominają odnóża pająka są nieestetyczne!

Podsumowując tą recenzję, przyznam szczerze, że to mój faworyt i niejednokrotnie po niego sięgnę. Dotychczas nie miałam tak dobrego tuszu do rzęs. Jest bardzo wydajny i mimo, że makijaż wykonuję każdego dnia, jak na razie jeszcze się nie skończył, a to wielka zaleta, ponieważ w ten sposób możemy zaoszczędzić na inne kosmetyki! 

20 komentarzy:

  1. Ja używam maybelline i eveline i są świetne jak dla mnie. A tego tuszu nigdy chyba nawet nie widziałam. ;p

    Jakbyś miała czas to zapraszam do mnie, gdzie organizuje konkurs:
    Tu kliknij :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe jak wygląda na rzęsach

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tylko 2 tusze które używam na codzień xd ale może czas najwyższy znaleźć 3 xd i to chyba będzie ten !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie brudzę nosa, częściej brudzę sobie powiekę hahaha :D Ciekawe jak wygląda na rzęsach, szkoda, że nie pokazałaś. Moje rzęsy to tragedia i rzadko jaki tusz mi odpowiada...

    OdpowiedzUsuń
  5. jestem go bardzo ciekawa. zaluje,ze sie nie dostalam do przetestowania go.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa jestem jak wygląda na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda że nie ma jak wygląda na rzesach, ale plus bo nie jest drogi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się coś nie mogę przekonać do kosmetyków od Loreal, ale skoro mówisz, że warto to może wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. chciałabym zobaczyć efekt u Ciebie kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również chciałabym abyś pokazała zdjęcie na rzęsach, bo opisalas go radzi ciekawie i z chęcią go zakupie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubie ta markę. Ciekawe, jak u mnie by się sprawdziło.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja w tej chwili używam tuszu NOŁ NEJM, któy kupiłam przypadkowo, a jest całkiem niezły :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapowiada się świetne, ta szczoteczka idealna dla mnie, własnie takie lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super pomysł 2 w 1, serum z tuszem😊 bardzo praktycznie😊 muszę wypróbować, bo wygląda świetnie😊

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam wiele dobrego o wersji ale niebieskiej z taką bazą i przyznam szczerze, że od dawna myślę czy się nie skusić!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakoś z tym lorealem nie mogę się polubic, ich tusze nie dla moich rzęs

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety moje rzęsy nie lubia sie z tuszami z l'oreal.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak narazie używam tuszu z Oriflame ale ten tez wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  19. Koleżanka ostatnio mi o nim wspominała, szkoda Kochana że nie pokazałaś efektu, ale jak tylko wykończenie obecny z pewnością zobaczę jak sprawdzi się u mnie :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze nie miałam tego tuszu,ale skutecznie mnie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że tu jesteś i będę wdzięczna, jeżeli zostawisz pod tym wpisem komentarz.
Miłego dnia!

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.

Copyright © 2016 Dystyngowana Panna Blog , Blogger