27 marca 2018

O tym jak krem pod oczy stał się moim must have




Jakieś pół roku temu nie wyobrażałam sobie, żeby stosować krem pod oczy. Nie wiem skąd takie przekonanie, ale uważałam, że nie jest mi to potrzebne, bo przecież w większości sięgają po nie dojrzalsze kobiety. Głupie, prawda? No, ale w takim przekonaniu żyłam  przez ponad  20 lat. Przez kilka ostatnich lat bardzo narzekałam na cienie pod oczami, które bardzo ciężko było mi zakamuflować nawet najlepszymi korektorami i podkładami. Zawsze  coś gdzieś przebijało, a to nie wyglądało dobrze. Poszłam w końcu po rozum  do głowy i zamówiłam krem pod oczy,  aby trochę podratować  skórę w okolicy  oczu. Nigdy nie spodziewałam się tego, co stało się po miesiącu.

Skóra  wokół oczu jest bardzo cienka i delikatna, dlatego powinnyśmy przykładać szczególną uwagę do jej pielęgnacji. Z twarzy można wyczytać wiele, między innymi to, że zarwałaś ostatnią nockę. Znasz to uczucie, gdy kolejnego ranka budzisz się z sińcami lub workami pod oczami? Ja aż za dobrze. Od X lat śpię zdecydowanie za mało. Jestem typowym nocnym markiem, który jak wampir najefektywniej funkcjonuje w nocy. Niestety.

Kremy pod oczy działają trochę inaczej od tych, których używamy  do twarzy. Ze względu na to, że faktycznie ta skóra jest bardzo cienka, znacznie  szybciej traci elastyczność, a co za  tym idzie, zaczynają nam się pojawiać pierwsze kurze łapki. Dlatego warto zwracać uwagę na skład takich kosmetyków, aby zagwarantować skórze maksimum  pielęgnacji. Najważniejsze jest to, aby dobrać go do typu naszej skóry.

Poszukując kremu idealnego, zdecydowałam się wybrać arganowy krem pod oczy od GlySkinCare. Jest to krem, który intensywnie nawilża i odżywia skórę. Dzięki temu skóra w okolicy  oczu przez cały czas jest elastyczna, ponieważ pomaga on utrzymać odpowiedni poziom wody.

W składzie znajdują się następujące składniki aktywne:

  • Olej arganowy,
  • betaina,
  • wyciąg z drożdży,
  • różeniec górski,
  • liście zielonej herbaty,
  •   nasiona róży piżmowej.

Od razu w oczy rzuca się brak jakichkolwiek niepotrzebnych chemikaliów, za co krem zasługuje u mnie na mega duży plus.

Przyjemne dla oka opakowanie zawiera 15 ml kremu. Aplikacja jest naprawdę bardzo łatwa. Wystarczy niewielka kropelka kremu, aby dokładnie pokryć skórę wokół oczu. Można go używać rano lub wieczorem. A jak go aplikować? Krem należy delikatnie  wklepywać w oczyszczoną skórę zaczynając od zewnętrznej strony przesuwając się ku wewnętrznej strony (w kierunku kącika). Można go również nakładać na powieki, pomijając linię rzęs.

Dla uzyskania najlepszego efektu, krem należy aplikować systematycznie, codziennie. Po kilku tygodniach zauważyłam, że cienie nie rzucają się już tak w oczy, a skóra jest wyraźnie przyjemniejsza w dotyku. Mimo, że nadal zarywam nocki, to twarzy wygląda teraz na wypoczętą. Używam go również rano, z tym wyjątkiem, że czekam  chwilę aż się wchłonie, zanim zaczynam robić makijaż. A wchłania się naprawdę błyskawicznie i nie pozostawia po sobie lepkiego filmu. Podkład trzyma się na nim świetnie, więc bez chwili zastanowienia kupujcie, bo warto!

Znacie ten produkt? Używacie kremów pod oczy?

4 komentarze :

  1. Koniecznie wypróbuję, gdy tylko wykończę moje zapasy

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ma fajny ten turkusowy kolorek :D Miłej środy Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  3. dla mnie krem pod oczy to podstawa! a ten jest dla mnie idealny:)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że tu jesteś i będę wdzięczna, jeżeli zostawisz pod tym wpisem komentarz.
Miłego dnia!

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.

Designed by Blokotek. All rights reserved.