Dominika Smoleń – To jak, szefie?

Recenzowanie książek stało się moją wielką pasją i rocznie pochłaniam ich naprawdę dużo. Często eksperymentuję z gatunkami literackimi, wybieram mniej znanych autorów, bo uważam, że to piękny, aczkolwiek niezwykle trudny zawód. Ostatnio po raz pierwszy przyszło mi ocenić twórczość Dominiki Smoleń. Czy tytuł To jak, szefie? przypadł mi do gustu? Sprawdź.

Podziwiam osoby, które w młodym wieku decydują się związać swoją przyszłość z literaturą, a jednocześnie trochę im zazdroszczę. Sama od gimnazjum marzę o tym, aby napisać własną powieść, nie mniej jednak od lat w mojej głowie zawsze pojawia się jakaś przeszkoda, która niweczy mój plan.

Dominika Smoleń jest przykładem tego, że chcieć, znaczy móc. To niezwykle ambitna autorka, która pracuje jak mrówka nad kolejnymi książkami, które, z tego co zauważyłam, cieszą się coraz większą popularnością, a jej udało się zgromadzić wokół siebie grono wiernych fanów (a może raczej fanek?).

Co tu dużo mówić, przez kilka miesięcy czekałam na to, aż ukaże się jej najnowsza książka, ponieważ wiedziałam, że to ona zapoczątkuje moją przygodę z jej twórczością. Dlaczego? Bo od dawna uważałam, że pomysł na tytuł w którym zostanie przedstawiona relacja szef-pracownik ma szansę podbić rynek. Czy się myliłam?

Tytuł: To jak, szefie?

Autor: Dominika Smoleń

Wydawnictwo: WasPos

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 291

Kilka słów o autorce

Dominika urodziła się w 1997 roku i obecnie studiuje, jak i prowadzi własnego bloga pod nazwą Książkowir. Hobbystycznie zajęła się pisaniem książek i z każdym kolejnym tytułem idzie jej to coraz lepiej. Na swoim koncie ma już kilka powieści, które cieszą się sporym uznaniem wśród czytelników, zwłaszcza tych sięgających po literaturę obyczajową.

To jak, szefie?

W życiu nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, o czym przekonała się Zuzanna. Wydawać by się mogło, że wiedzie idealne życie. Ma świetną pracę i partnera, w którym jest bardzo zakochana. Niestety w ich związek wtrąca się druga kobieta, z którą mężczyzna wdał się w romans. Gdyby tego było mało, cała trójka pracuje w tym samym miejscu.

Chcąc uniknąć kontaktu z kochankami, główna bohaterka decyduje się zmienić pracę. Długo nie musiała szukać, bo trafiła na ofertę idealną. Posada sekretarki w jednej z najlepszych i najbardziej szanowanych katowickich kancelarii okazała się wybawieniem.

No może nie do końca. Bo w niej czekał na nią Tymoteusz. Szef, który jest bardzo towarzyski i lubi być blisko swoich współpracowników. Jego postawa nie przypadła do gustu Zuzannie, która nie zamierza uzewnętrzniać się przed nim.

Na kolejnych stronach tytułu jesteśmy świadkami zabiegów, jakie stosuje Tymoteusz, aby zbliżyć się do nowej sekretarki. Czy przełamie barierę niedostępności? Czy zrodzi się między nimi płomienne uczucie? A może będą jedną z niewielu par, które udowodnią, że przyjaźń damsko-męska naprawdę istnieje?

Jeśli chcecie poznać odpowiedź na powyższe pytania, koniecznie sięgnijcie po książkę Dominiki.

Moja opinia

Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona książką To jak, szefie?, ponieważ spodziewałam się, że będzie ona emanowała seksem i obfitowała w niezliczoną ilość scen erotycznych. Szybko jednak zrozumiałam, jak bardzo się myliłam.

Autorka stworzyła bardzo ciekawą historię, którą wciągnęłam w zasadzie w jeden wieczór. W mojej ocenie jest ona napisana bardzo poprawnie, jeśli chodzi o samą konstrukcję zdań. Prosty język, to cecha charakterystyczna tej pozycji i w mojej ocenie, naprawdę świetny zabieg. Nie przepadam za tytułami, w których twórca posługuje się skomplikowanymi pojęciami, które dla laika są zupełnie niezrozumiałe, a jednak trzeba pamiętać, że język polski jest trudny i obfituje w ogromna ilość słów, których nie używamy na codzień.

Nie może być jednak aż tak kolorowo, choć minus który znalazłam tak naprawdę nie ma aż tak dużego wpływu na ogólną ocenę tej pozycji. Od pierwszych stron dzieje się dużo, jednak narzucone przez Dominikę tempo w mojej opinii jest ciut za szybkie, choć pamiętam o tym, że limitowała ją ilość stron (mało osób chce sięgać po opasłe tytuły). Później akcja fajnie się rozkręca. Na końcu brakowało mi fajerwerków, ale autorka nie przewiduje kontynuacji tego romansu, więc musiała mądrze zakończyć tę historię.

Nie mniej jednak, to takie szczegóły, którymi nie powinniście kierować się przy podejmowaniu decyzji o sięgnięciu po ten tytuł. Może po prostu to ja za bardzo czepiam się szczegółów. Gdybym miała sięgnąć jeszcze raz po To jak, szefie?, to bez chwili zawahania bym to zrobiła, bo pomysł jest super, jak i jego realizacja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *